Roczne różnice.

Ostatni weekend mogłam cieszyć się towarzystwem moich ukochanych Rodziców. Co prawda nie zdecydowali się na przyjazd do mnie „bo przecież w tygodniu i tak nie mam czasu”, ale wybrali się do oddalonego o 200 km miasteczka położonego na Wybrzeżu Almeria. Dla mnie co prawda lepszą opcją byłoby mieć ich wciąż ze sobą ale z drugiej strony kolejne miejsce na mapie Hiszpanii zdobyte :). Uwielbiam poznawać nowe miejsca, nawet jeśli są to miasteczka, w których wciąż nic ciekawego się nie dzieje, a kiedy masz przy sobie swoich bliskich po półrocznej przerwie to już w ogóle wszystko wydaje się piękne.

Czasu mieliśmy niewiele bo zaledwie piątkowy wieczór, sobotę , niedziele i poranną kawę w poniedziałek … i tylko tyle, Dwa dni i kilka godzin. Nada mas (nic więcej ;)) ale dzięki temu, że tylko tyle czasu było nam dane, spędziliśmy go całkowicie razem. Rozstawaliśmy się tylko jak szliśmy spać, każde do swojego pokoju hahaha. Śniadania razem, obiady razem, kolacje razem, plaża razem, basen razem, opalanie razem.

RAZEM.

Najfajniejszym momentem dla mnie było kiedy usiadłam z rodzicami w restauracji i mogłam powiedzieć im co znaczy to czy tamto w menu, kiedy zobaczyli, że rozmawiam z kelnerem po hiszpańsku mama siedziała z otwartą buzią, a mnie rozpierała duma z samej siebie i radość. Radość bo po 25 latach mogłam im czymś zainponować, pokazać że moja przygoda z Hiszpanią to nie tylko głupie gadanie, że przekonałam ich, że naprawdę coś wiem. Dłuuuuuuuga droga przede mną jeszcze, wiem ,wiem… Ale słowa uznania od twoich najbliższych to najlepsza pochwała !

Jeszcze milej zrobiło się, kiedy zajadali się moimi ulubionymi hiszpańskimi potrawami, wybranymi z karty specjalnie dla nich. Wcześniej, kiedy coś czasem zdarzyło mi się dla nich ugotować, to Tata raczej to przełykał niż jadł ze smakiem 😀 haha no cóż początki bywają ciężkie.  Tak samo kiedy mamie wybrałam wino a tacie piwo, które później ciągle chciał zamawiać, bo kiedy zamówił inne, które uprzedziłam go nie należ y do najlepszych potwierdził, że „córek coś się jednak na tych piwach zna”. Nie wiem czy to tak dobrze, bo wychodzi, że dużo tutaj pije ale… każdy ma zakres wiedzy w którym dąży do doskonałości :P.

Bywały też momenty, kiedy dla mnie coś było oczywiste a dla moich rodziców całkiem nowe. Własnie na przykład sposób jedzenie czyli zamawianie kilku małych porcji do podziału. Dla mnie to genialna idea, za którą uwielbiam Hiszpanię, bo możesz posmakować wielu rzeczy i nie toczysz się po tym jak kulka. Dziwiło ich też, że wszędzie dają ci chleb, do wszystkiego a przecież „po chlebie się tyje, trzeba jesć tylko dwie kromeczki na śniadanie to się nie będzie tyło” jak to tatuś mówi ;). Z tym tyciem to racja, przekonałam się na własnym ciele 😀 niestety 😉 ale cóż jak coś daje szczęście to się z tego nie rezygnuje tak od razu :P. W niedzielne popołudnie poszliśmy na lody, których co prawda jeść nie mogę ale… dzień dziecka musiałam sobie odbić z mamunią i tatusiem. Do lodów zamówiłam kawę z lodem, bo upał piekielny… jakie zdziwienie namalowało się na twarzy rodziców, kiedy kelner przyniósł trzy esspresso i trzy szklanki wypełnione lodem ! hahah mówię Wam, mamunia nie wiedziała jak się do tego zabrać, jednak na koniec potwierdzili, że taki sposób picia kawy mrożonej też jest niezły.

Wiele małych rzeczy, które przez ten rok stały się dla mnie codziennością, przez weekend ukazały się jako różnice, które stały się moimi nawykami. Na szczęście nie są to groźne nawyki, wciąż tęsknię do polskiego chleba, kabanosów i grześków toffi . Nie zapominam polskich słów, więc wszystko jest jak być powinno.

Utwierdziłam się też w tym, co przerobiłam przez ostatnie lata z moimi przyjaciółkami, że to, że nie widzisz swoich bliskich przez dłuższy czas, nie spędzasz z nimi każdego dnia, weekendu, święta w rzeczywistości nic nie zmienia.

A może zmienia? Może jednak  zmienia to, że doceniasz każdą minutę, każdy uśmiech, każde wspólne nowe doświadczenie, każde wzruszenie, nie tracisz czasu na głupie nieporozumienia, nerwy. Momenty… łapiesz momenty i lokujesz je głęboko w sercu, bo nie wiesz kiedy znów będzie okazja, żeby tworzyć nowe…

 

p.s. ten post dedykuje Mamie i Tacie, bo gdyby nie oni nigdy nie osiągnęłabym tego wszystkiego! Kocham Was mocno !

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s