Pokonać strach.

Znów przyszło zmierzyć mi się z samą sobą, ze swoimi słabościami, strachem , niepewnością, która rosła we mnie każdego dnia. Ale udało się!

Piszę do Was z tarasu, MOJEGO wynajmowanego mieszkania. Tak! Nie mieszkam już  z trójką uroczych dzieciaczków ich rodzicami. Od tygodnia mieszkam sobie sama na wybrzeżu Costa Blanca !  Stwierdziłam, że musze napisać trochę o tym bo:

  1. To kolejna przygoda mojego życia, a przecież o nich tu staram się pisać.
  2. Niektórzy z moich znajomych nie mają pojęcia co się ze mną dzieje, więc tak po prostu będzie łatwiej ;).

Tak więc jak to się zaczęło? Normalnie, jak każda zmiana.. Czujesz, że coś nie gra i że musisz coś zmienić, ruszyć dalej … w głowie powstaje milion pomysłów, jak to zrobić, żeby się nie narobić i zostać w Madrycie żyć jak pączek w maśle bez pomocy rodziców! Niestety nagle odkrywasz, że wszystko co wydawało się takie łatwe, wcale proste nie jest. Kiedy po wysłaniu 20 cv dziennie nie dostajesz żadnej odpowiedzi, albo jak już to są to dzwonią do ciebie z Majorki z propozycją pracy jako kelnerka. Myślisz sobie kurde, super- kelnerka na Majorce, czemu nie ? Ale nagle telefon cichnie i po ofercie pracy zostaje cisza. Więc szukasz dalej, wpisujesz każdy rodzaj pracy, który myślisz, że mogłabyś wykonywać i BUM! Oferta pracy po POLSKU ! W HISZPANII ! I od razu bierzesz maila i wysyłasz. Co prawda nie nastawiasz się na nic przez wcześniejsze doświadczenia. Jednak nadchodzi dzień i dzwonią, umawiają na rozmowę kwalifikacyjną i czekamy co dalej. Wkrada się tylko mały gremlin … Oferta pracy jest w małym nadmorskim miasteczku a całe moje życie w Madrycie. Mimo wszystko na rozmowę jadę bo:

a) mam wolny weekend i z chęcią spędzę go nad morzem,

b) kto nie ryzykuje, ten nie żyje.

Najpierw problemy ze znalezieniem miejsca, później stres przed rozmową, rozmowa- myślę sobie całkiem dobrze poszło, ale są inne kandydatki, LEPSZE. Ale nic przynajmniej mam weekend na plaży więc niczego nie żałuję, dałam z siebie wszystko co najlepsze. Mija tydzień telefon milczy… spoko luzik jeszcze trochę czasu jest, przecież nie wyrzucą mnie z domu, nie zostanę bez pracy. Ale jednak uczyli na doradztwie, że czasem warto się przypomnieć, więc dzwonie… cisza, nikt nie odbiera telefonu… ok., no to co? Piszemy maila i odpowiedź przychodzi od razu “wieczorem się z panią skontaktuję” … no więc ja telefon wciąż przy sobie, żeby przypadkiem nie przeoczyć połączenia, które może zmienić całe moje życie. DZWONI!!! “lalalalalalala… jeśli jest pani nadal zainteresowana nasza ofertą to i my panią chcemy”. No i szał ! Mam pracę, teraz tylko jeszcze spakować wszystkie rzeczy, znaleźć mieszkanie i pomyśleć jak to przewieźć skoro pociągiem się tu nie dojedzie. Ale są koleżanki, które oferują pomoc, kierowca blablacar, który podwozi pod sam dom. Ok. ustalone. Niedziela 04.06 zaczynam swój nowy rozdział. Ale przed przecież jeszcze muszę pożegnać się z moimi dziećmi, które płaczą… tak bardzo płaczą i powtarzają, że nie chcą żebym odchodziła. Ciężko, tęskno.. Ale trzeba, wszystko przecież będzie dobrze.  Potem moja Paula mówi “zostań jeszcze na finał, będzie impreza pójdziemy na mecz, jeden dzień dłużej razem” to zostaje, bo co mam robić tam sama, jak tu moje wszystko no i mecz na Bernabeu ! Wygrany do tego.!!!!! (hala Madrid)  EMOCJE buzują, na imprezie spotykasz samych Ronaldo i Ramosów … wracasz na dwie godziny do domu, żeby się położyć, wziąć prysznic, wybija 9 w niedzielę i  ruszasz w niewiadome… które ma dla ciebie mnóstwo przygotowanych przygód.

No więc tak, dostałam pracę. Już nie jako niania, równie odpowiedzialną, bardziej wymagającą, taką która każdego dnia powoduję, że mam gule w gardle, bo każą mi gadać po hiszpańsku, a przecież miało być po polsku. Ale nic, zakasuje rękawy i działam. Pierwszy tydzień za mną. Całkiem udany, pełen nowych, sympatycznych ludzi,  z przeróżnymi historiami.

Wszystko to tak tytułem wstępu, żeby znów Wam pokazać, że jak Wam się marzy mieszkać nad morzem czy gdziekolwiek tam chcecie to można. I choć przez stres cała się gotowałam to wiem, że sobie poradzę, jak nie w tej pracy to znajdę inną. Wy też możecie! Wszystko co tylko chcecie, nie szukajcie wymówek. Życie mamy jedno  nawet jeśli tak jak ja na początku będziesz sam/ sama, twoi przyjaciele i rodzina daleko, to przyjdzie moment, że pomyślisz sobie, że tak miało być, a przy najbliżej okazji zrobisz wszystko, żeby ich zobaczyć! I “no pasa nada” (nic się nie stało ) bo Ty jesteś zadowolony/ zadowolona z tego momentu Twojego życia. Tymczasem uciekam na plażę 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s