Galicjo moja.

Uuuuu…. Przyznaję się, nawaliłam na całej linii … słaby ze mnie bloger. Wiem, wiem, sporo  czasu minęło od ostatniego postu. Ale to nie tak, że nie chce mi się czy coś ale wciąż coś się dzieje.  Zazwyczaj posty przygotowywałam sobie w weekendy a ostatnie weekendy nawet nie dotykam komputera, bo najzwyczajniej nie ma mnie w domu. A do tego od tygodnia nie mam internetu i muszę kraść po znajomych. Dobrze, że ich mam !

Ostatnio udało mi się trochę pozwiedzać. Pierwszy weekend maja spędziłam w północno- zachodniej części Hiszpanii, mianowicie w Galicji. Jako typowy turysta najpierw zrobiłam wywiad wśród znajomych, czego powinnam się spodziewać, jaka pogoda może mnie zastać i oczywiście co powinnam zjeść i jakie wino pić !

Aplikacja pogodowa w moim telefonie podpowiedziała mi, że całe 4 dni, które zamierzam spędzić w Galicji będzie padać, wieć po 11 miesiącach kupiłam w końcu parasol i nawet worek, który miał służyć za kurtke przeciwdeszczową ! Z racji, że byliśmy dość duża ekipą i mieliśmy wynajęty samochod, zdecydowaliśmy się wynajac mieszkanie w małym miasteczku, w sumie nawet wiosce, w której nie wiele było interesującyh zajęć dla młodych ludzi. Jednak z okna mieliśmy widok na zatokę. Czego chcieć więcej ? No słońca, żeby spobie z tej plaży, która była 3 kroki od domu skorzystać… Niestety nie tym razem.  Z naszego mieszkania dzieliła nas godzina, żeby zwiedzic Santiago de Compostela y około póltorej, żeby wybrać się do A Coruni. Pierwszy dzień naszej przygody jednak spędziliśmy na małej wysepce, która znajdowała się jakies 15 minut autem od mieszkania. Całe szczęscie pomimo tego, że siedziałam w swetrze i kurtce udało mi się złapać trochę słońća i wypić piwo z widokiem na ocean! To nic, że wiało tak, że byłam przekonana, że moja głowa odleci daleko, daleko. To nic. Bo widok zapierał dech w piersi, to było więcj niż się spodziwałam. Poźniej troche przyjemności dla żołądka czyli specjalności kuchni galicyjskiej… Ośmiornica plus tamtejsze białe wino. Mmmm! Dla fanów owoców morza totalny must have !

Kolejny dzień, o dziwo z rana nawet słonczny wybraliśmy się do Santiago de Compostela. Większości kojarzący się z pielgrzymkami turystów ze wszytskich zakątków świata. I dobrze, bo na głównym placu można zobaczyć ludzi, którzy kończą lub zaczynają swoje piesze lub rowerowe „caminos” czyli ścieżki. Ci, kótrzy skończyli wydają okrzyki, śpiewają, tańczą- różne sposoby na świętowanie. Powody nieznane, każdy ma jakiś swój, tak samo jak ścieżki, niektórym zajmują tydzien, niektórym miesiąc. Zależy dokąd chcą dojść lub skad zaczeli. Pewne jest, że jednego dnia i ja będę na tym placu krzyczec z radości, że zaczynam lub kończę swoją ścieżke.  Muszę tylko przygotować się do tego fizycznie i psychicznie a no i mieć przynajmniej dwa tygodnie wolnego ;).  Jeśli kiedykolwiek będziecie w Santiago to KONIECZNIE (szczególnie dla fanów słodkości) musicie spróbować „tarta de santiago”. To taka troche nasza babka ale bazująca na migdałach. Mmm.. pychota !

Przedostatni dzień naszej wyprawy spędzilimy w A Coruni, która była moim najważniejszym punktem tej wyprawy (powody osobiste z przeszłości) ale nie wyobrażałam sobie być na pólnocy i nie zrobić sobie zdjęcia z Torre de Hercules ! niestety nie udało nam się zajrzeć do środka, bo były limity ilości zwiedzającyh każdego dnia, a kiedy tam dotarliśmy kolejka już była całkiem spora. Pogoda średnia, pochmurna, wieeeeeeetrzna oczywiście ale bez deszczowa ! Taka, że z przyjemnościa wybraliśmy się na spacer do parku, który znajduje się obok wierzy… co najpiękniejsze można usiaść na klifach i patrzeć na wzburzony ocean, fale rozbijające się o skały.. dla kogos kto od prawie roku mieszka w wielkim mieście i cieszy się na widok fontanny, widok prawdziwej wody, żyjącej swoim własnym życiem było czymś w rodzaju magii, totalnej relaksacji. Siedziałam tam jakąś godzinę po prostu patrząc i słuchajać dźwięku, który od zawsze kocham, rozwyślając o tym, że kocham swoje życie. Uwielbiam to, że przy odrobinie wolnego czasu i oszczędności mogę być w tych miejscach, które kiedyś były jakiś małym punktem na mojej mapie „ do zobaczenia”.  Hiszpania na każdym kroku pokazuje mi, że każdy jej region jest całkowicie inny od innego i podróżując po jednym kraju masz wrażenie, że jednego dnia jesteś na całkowicie innej częsci Europy.

Ostatni dzień, który zaskakująco .. a może nie, bo zawsze tak jest, że kiedy musisz wracac do domu to pogoda dopisuje, zastało nas słońce. Piękne, palące słońce. Stwierdziliśmy więc, że musimy skorzystać i spędzić chociaz 3 godziny na plaży. I tutaj w końcu czas na moja pierwszą kąpiel w oceanie !! Kolejna rzecz do listy „pierwszych razów” . Woda wcale nie była zimna, przyzwyczajona do naszego kochanego Bałtyku zimno czułam tylko przez chwilkę, poźniej grzałam się już na słoneczkum popijając zimne, jedno z moich ulubionych hiszpańskich piw i próbując kolajnych tamtejszych przysmaków.

Podsumowując ten czterodniowy trip muszę powiedzieć, że Galicja totalnie mnie zauroczyła, pomimo, że w wielu miejscach bardziej przypominała mi Angielskie mieściny, zielone i deszczowe, język niby hiszpański ale z takim akcentem, że ciężko chwilami było, ale ufff. Dogadaliśmy się z panem taksówkarzem. Jedzenie- bajka ! Niestety nie dla wegetarian. Mieliśmy na pokładzie dwie wegetarianki i biedne były skazane na ziemniaki, papryki, chleb i jeszcze więcej ziemniaków… za to dla fanów owoców morza – kupujcie bilety do Coruni czy Santiago. Oczywiście jeśli nie zależy wam na wylegiwaniu się na plaży, bo z tym różnie, może być tak,  że będzie słońce a może być, że bez parasola i kaloszy z domu nie wyjdziesz ! Ja jednak wiem, że jak zwiedzę resztę regionów tego magicznego kraju z przyjemnością wrócę zwiedzić pozostałą część Galicji !

 

Poniżej dodaje kilka zdjęć, żebyście mogli zobaczyć kawałek tych pięknych miejsc 🙂

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s